Garden Party - pomysł na przyjecie urodzinowe dla dziecka

Jako dziecko zawsze marzyłam o bajkowym przyjęciu urodzinowym. Wyobraźnia szalała pod wpływem zagranicznych katalogów, tzw. „żurnali”.

Jako nastolatka, chłonęłam każdy kadr z programu telewizyjnego „My sweet sixteen” emitowanego przez MTV, ktoś z Was go pamięta?

Jako studentka, najbardziej cieszyło gromkie „Sto lat” odśpiewane przez wszystkich pasażerów autobusu nocnego, gdy wybiła 3.15 podczas powrotu z turnee po krakowskich klubach.

Jako matka… najbardziej przeżywam każde urodziny dla dziecka, które organizuję. Żyję nimi na długie miesiące wcześniej. Planuję motyw przewodni, który zmienia się jeszcze kilkukrotnie. Szukam inspiracji na dekoracje i menu, które przypadnie do gustu dzieciom, ale również ich rodzicom.

To ostatnie spędza mi sen z powiek, bo musicie wiedzieć, że w kuchni zachowuje się jak słoń w składzie porcelany. Mało powiedzieć, że podczas ostatnich przygotowań udało mi się spalić, całkiem nowy, mikser, wywalić na umyta podłogę jakieś 3, całkiem dobre, jaja, przypalić ciastka maślane i zalać dębowy blat lemoniadą, bo… zapomniałam o przykręceniu kurka do słoika na napoje. 

Tak, oto cała ja. Chociaż to i tak, przyznaję, całkiem nieduże straty, jak na moje możliwości.

Odkąd urodziłam Anielę, to każdego roku chcę spełnić jej oczekiwania i staję na rzęsach, by przygotować przyjęcie, o jakim marzy.

Uwaga, teraz ważna sprawa dla wszystkich, którzy podobnie jak ja, gorzej odnajdują się w kuchennych rewolucjach… z roku na rok jest lepiej! Zatem i tym razem, trening czyni mistrza! Nie poddawajcie się.

Przyznam Wam się, że organizacja urodzin dla moich córek to mój osobisty Everest. Mimo, że z gotowaniem naprawdę mi nie po drodze, to za punkt honoru stawiam sobie przygotowanie wszystkich słodkości samodzielnie.

Spytacie po co się tak męczyć, skoro obecnie dostępność pięknie zdobionych, pysznych babeczek, cake-pops’ów i tortów jak z bajki, jest tak powszechna?

Zrozumiecie, gdy zobaczycie tę iskrę w lazurowych, jak spokojne morze w promieniach wschodzącego słońca, oczach Waszego dziecka. A gdy po opuszczeniu domu przez ostatnich gości, powie do Ciebie: „Mamusiu dziękuję, zrobiłaś tak, jak chciałam”, uwierzcie całe to zmęczenie Was opuści.

Dobrze, mamy już nakreśloną sytuację, to teraz konkrety. Na to przecież czekacie.

Motyw przewodni

Wybór motywu urodzin wcale nie należy do prostych rzeczy. Tak naprawdę to zajmuje to najwięcej czasu.

Szczególnie, gdy w domu masz kilkulatkę, która jednego dnia najbardziej kocha Kucyki Pony, a w piżamie z Pinky Pie najchętniej nawet brałaby kąpiel, a następnego poranka jednak stwierdza, że bardziej jarają ją laleczki LOL. I bądź tu matko mądra…

W naszym wypadku wybór motywu to swoista sztuka kompromisu. Żeby nie dać się zalać postaciami z bajek, szukam wspólnych punktów pomiędzy pomysłem Anieli a moją wizją przyjęcia.

W tym roku postawiłam na pastele, oczywiście wybór kolorów nie był przypadkowy. Wszak każda fanka Pony wie, że nikt inny, tylko Rainbow Dash ma grzywę w kolorach, które wybrałam.

Idealny przykład win-win w relacjach rodzic-dziecko. Polecam każdemu, nie musicie dziękować.

Dekoracje

Gdy już zapadła ostateczna decyzja co do motywu urodzin, czas zabrać się za kompletowanie dekoracji.

I tutaj również przyznaję się bez bicia, że szukam tzw. budżetowych rozwiązań. Jeśli setka balonów w różnych kolorach to tylko od przyjaciół z Chin.

Ogólnie na Aliexpress możecie znaleźć cudowne dekoracje, w bardzo dobrych cenach. Jeden minus to czas oczekiwania – teraz już wiecie, czemu organizacja przyjęcia, które trwa kilka godzin, zajmuje mi kilka miesięcy. Zazwyczaj około dwóch miesięcy czekam na dostawę zza wielkiej wody.

W tym roku zapragnęłam zrobić balonową girlandę. I tutaj również z pomocą przychodzą azjatyccy przyjaciele. Girlanda, którą widzicie na zdjęciach powstała w kilkanaście minut, bez większego wysiłku, a wytrzymała trzy, wietrzne dni w ogródku. Wszystko to, dzięki specjalnej taśmie do mocowania balonów. Polecam!

Pozostałe elementy dekoracji, takie jak kolorowe rozety, srebrny napis nas stołem, balon cyferkę, a także talerzyki, kubeczki, papilotki na muffiny oraz drewniane sztućce (te sztućce to mój prywatny hit, są świetną eko-alternatywą dla plastiku) zamówiłam na Allegro, w sklepie Party u Marty.

Wisienką na torcie, dosłownie i w przenośni, okazały się pięknie wykonane topery od Wood_anyway.

Malinova Anielova na ogrodach

Gwoździem programu, były wykorzystane przeze mnie moje własne produkty. Nudny obrus, zastąpiłam Pałacem Księżniczki, a w kąciku do zabawy, obok wygodnych puf, stanęła polowa kuchnia dla dzieci.

Może niektórych z Was zaskoczę, ale kuchnia cieszyła się ogromnym zainteresowaniem wśród chłopców, obecnych na naszym garden party. Chociaż pewnie nie powinno to dziwić, gdyż na ostatnio opublikowanej liście 100 najlepszych kucharzy na świecie, znalazło się tylko 6 kobiet.

To trochę tłumaczy moje problemy w kuchni, po prostu zostawiam tę działkę lepszym od siebie.

A skoro już wracam do tematu kuchni, to czas na nasze…

menu

Aniela urodziła się w lipcu. Nie ma lepszej pory roku na przygotowanie przepysznych i zdrowych przekąsek dla dzieci. Dostatek owoców! Owoce sprawdzają się u nas w każdej postaci! Jeśli do tego połączymy je z domowej roboty biszkoptem, babeczkami i kremem z mascarpone to uwierzcie, że będziecie zbierać ze stołu puste talerze (w przypadku dzieci, to w sumie będziecie je zbierać z każdej powierzchni płaskiej, na której będzie wystarczająco miejsca na ich pozostawienie)!

Poza tortem, o którym za chwilę, naszym must have wszystkich imprez dla dzieci są… babeczki! Najlepiej piec je w ilościach hurtowych, w różnych konfiguracjach.

Babeczki mają taką przewagę nad innymi daniami, że można w nich przemycić warzywa (poniżej zdradzę Wam jakie), są podzielne i można się obejść bez talerzy i sztućców. Nie wiem, jak u Was, ale jeśli moje dziewczyny mają towarzystwo, to na marne liczyć, że zjedzą coś przy stole. Zwyczajnie, szkoda im na to czasu.

Jakie babeczki znalazły się na naszym słodkim stole?

Standardowo z borówkami i malinami, z masą ze śmietanki z mascarpone oraz ze szpinakiem! Tak, dobrze przeczytaliście, te piękne, zielone babeczki to ciasto „Leśny mech”.

tort

Tort umiem upiec jeden. Jeden, jedyny, z przepisu od Renatki. Robię go co roku, od pierwszych urodzin Anieli. Odkąd na świecie pojawiła się Dobrusia, to jej również go piekę, tylko wybieram inne owoce (Dobrusia grudniowa, więc dostępność owoców moooocno ograniczona).

Jak co roku, wedle życzenia tort miał być różowy. Zazwyczaj robię różowy biszkopt, jednak jak już wiecie ze wstępu, cukiernictwo nie jest moją mocną stroną. Nie byłabym sobą, gdybym o czymś nie zapomniała. I tak, zapomniałam dodać barwnika do masy na biszkopt. Oczywiście zorientowałam się, po włożeniu tortownicy do pieca. Jakby nie było, odrobinkę, ociupinkę… za późno.

Na szybko próbowałam uratować sytuację różową masą ze śmietany z mascarpone. Miałam farta, Aniela kupiła ten patent! Tytuł matki roku obroniony!

owocowy zawrót głowy

Kolejną sprawdzoną pozycją w dziecięcym menu są rożki z owocami! Waflowe rożki do lodów wypełnione mieszanką owoców: maliny, truskawki, borówki, winogrona. Znikają równie szybko, co muffiny!

Owoce wyłożyłam również w kolorowych, papierowych miseczkach. Zarówno na stole, jak i w kąciku do zabawy.

Miałam wiele obaw związanych z tegorocznym przyjęciem. Pierwszy raz Aniela zaprosiła naprawdę sporo dzieci, z sąsiedztwa oraz przedszkola. Chciałam, by spędzili miło czas i mieli fajne wspomnienia.

Myślę, że udało się to osiągnąć, bo ostatni goście opuścili zabawę kilka minut przed 21.00!

Kolejne takie przedsięwzięcie czeka mnie w grudniu. Macie jakieś doświadczenia w organizacji urodzin dla zimowych maluszków? Podrzućcie w komentarzach pomysły!

Będę wdzięczna za każdą sugestię, bo już czuję, że po Evereście będę musiała wspiąć się na K2 i to w zimie!

Ps. Zostały zachowane wszelkie środki bezpieczeństwa. Widoczne na zdjęciach naczynia były plastikowe lub papierowe. Gdyby zaszła taka potrzeba (przez cały czas nadzór nad dziećmi sprawował min. jeden rodzic) słój z lemoniadą zostałby zdjęty ze stołu. Jednak mimo aktywnej zabawy, stół ani drgnął, a obrus nie zsunął się – mocno go zawiązaliśmy.

Garden Party dla dzieci

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przewiń do góry
Powiadom o dostępności We will inform you when the product arrives in stock. Just leave your valid email address below.
Email Quantity We won't share your address with anybody else.